Rezygnacja z umowy o pracę i przejście na B2B

Masz własny biznes i nie masz nad sobą szefa – w teorii tak można by opisać współpracę w ramach B2B (business to business) a więc w formie prowadzenia własnej jednoosobowej działalności gospodarczej ze spółką która zleca Ci zadania. Tymczasem praktyka bywa zgoła inna. Wiele firm oferuje „do wyboru” umowę o pracę lub kontrakt B2B, otwarcie dodając, że w razie wyboru B2B współpracownik zarobi więcej. Takie podejście jest jednak szybką drogą ku kłopotom…

Współpraca w ramach B2B – na czym polega?

Przez współpracę B2B rozumie się zazwyczaj zawarcie umowy cywilnoprawnej pomiędzy dwoma podmiotami, z których jeden (współpracownik) prowadzi 1-osobową działalność gospodarczą, niezatrudniającą innych osób. Często podmioty umawiają się na „wystawianie jednej faktury” a więc zakaz współpracy z innymi podmiotami. (Taki zakaz konkurencji powinien być zawarty w umowie, bo inaczej nie będzie obowiązywał).

Współpracownik w teorii powinien świadczyć usługi samodzielnie, bez bezpośredniego podporządkowania poleceniom szefa. W tym modelu nie ma klasycznych godzin pracy, płatnych urlopów wypoczynkowych, ani zwolnień chorobowych wypłacanych przez pracodawcę. W praktyce jednak kontrakty często (ale nie zawsze!) przewidują prawo do „odpłatnej przerwy” w wykonywaniu usług. Za kwestie podatkowe i składkowe odpowiada jednak sam współpracownik. To od jego decyzji należeć będzie czy zdecyduje się opłacać składkę chorobową, gwarantującą zasiłek w przypadku choroby. Współpracownik musi również sam zdecydować o wyborze sposobu opodatkowania, samodzielnie odprowadza podatki (PIT, VAT) oraz składki do ZUSu. Trudno więc oprzeć się wrażeniu, że współpracownik sam ten biznes prowadzi. A no właśnie – to jest problem marginalizowany ale bardzo istotny. Współpracownicy często mówią o tym, że nie czują się tak związani z firmą jak za czasów gdy byli w niej zatrudnieni w ramach stosunku pracy. Ten model współpracy sprawdzi się zdecydowanie lepiej dla „wolnych zawodów”, freelancerów, programistów, informatyków, prawników, doradców, osób które będą miały większą swobodę w podejmowaniu decyzji o sposobie wykonywania zadań oraz decydowaniu o rozkładzie zajęć w trakcie dnia. Ze współpracownika nie zrobimy jednak pracownika. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że prawo tego zabrania.

B2B nie może być ukrytym stosunkiem pracy

Zgodnie z art. 22 Kodeksu pracy:

§ 1. Przez nawiązanie stosunku pracy pracownik zobowiązuje się do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę, a pracodawca – do zatrudniania pracownika za wynagrodzeniem.

§ 1[1] Zatrudnienie w warunkach określonych w § 1 jest zatrudnieniem na podstawie stosunku pracy, bez względu na nazwę zawartej przez strony umowy.

§ 1[2] Nie jest dopuszczalne zastąpienie umowy o pracę umową cywilnoprawną przy zachowaniu warunków wykonywania pracy, określonych w § 1.

Współpracownik który świadczyłby usługi pod kierownictwem pracodawcy, w czasie i miejscu ściśle określonym przez pracodawcę, może żądać ustalenia istnienia stosunku pracy. paradoksalnie jednak to ryzyko dość rzadko odstrasza przed zawieraniem fikcyjnych umów B2B. Coraz częściej pracodawcy obawiają się nie kontroli PIP, ale kontroli ZUS.

To za sprawą art. 8 ust. 2a ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, który wskazuje:

Za pracownika, w rozumieniu ustawy, uważa się także osobę wykonującą pracę na podstawie umowy agencyjnej, umowy zlecenia lub innej umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z Kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia, albo umowy o dzieło, jeżeli umowę taką zawarła z pracodawcą, z którym pozostaje w stosunku pracy, lub jeżeli w ramach takiej umowy wykonuje pracę na rzecz pracodawcy, z którym pozostaje w stosunku pracy.

ZUS może więc kwestionować umowy B2B i robi to coraz chętniej. Kontrola ZUS może więc skończyć się ustaleniem, że dany stosunek był stosunkiem pracy, nawet pomimo tego, że nie chce tego żadna ze stron umowy B2B. W takim przypadku należy się niestety liczyć z oskładkowaniem przychodów na wzór umowy o pracę i to nawet wstecz, bo okres przedawnienia wynosi w tym wypadku 5 lat.

Umowy B2B są więc legalne czy też nie?

Nie ma zakazu zawierania takich umów, a z żadnego przepisu prawa nie wynika, iż przedsiębiorca musi wystawiać więcej niż jedną fakturę w miesiącu. Nie rozchodzi się jednak o brzemienie samej umowy (chociaż jest ona bardzo ważna) ale przede wszystkim o sposób jej wykonywania.

Współpracownik powinien faktycznie być zobligowany do wykonywania określonych usług i rozliczany z efektów, nie zaś z obecności w danym miejscu i czasie. Strony powinny być świadome tego, że współpraca faktycznie musi się różnić od zależności od rodzaju wybranej umowy. Przypadki gdy dwie osoby wykonują dokładnie taką samą pracę, w identyczny sposób, pod kierownictwem szefa, ale różnią je rodzaje zawartych z firmą umów, są najprostszymi przypadkami do skontrolowania. Wybór B2B nie może wynikać tylko i wyłącznie z rachunku potencjalnych zysków na wynagrodzeniu.

To decyzja która musi być poprzedzona analizą w jaki sposób, inny od umowy o pracę, strony będą ze sobą współpracowały. Modeli może być wiele i będą się różniły chociażby z uwagi na rodzaj świadczonych usług. Dany sposób musi być jednak dostosowany do charakteru działalności zlecanej współpracownikowi. Zwrócimy uwagę jak bardzo ważne jest opisanie samego rodzaju świadczonej usługi. Jaki ma być sposób raportowania pracy? Kiedy i jak kontrolowane będą jej efekty? Jaki będzie sposób i częstotliwość rozliczeń stron? Komu będą przysługiwały autorskie prawa majątkowe do utworów stworzonych w okresie współpracy? Czy i jak współpracownik będzie posługiwał się informacjami stanowiącymi tajemnicę gospodarczą? To tylko niektóre z kwestii na które należy zwrócić uwagę pisząc umowę o współpracy.

Zmiany w prawie podatkowym zachęcą kolejne osoby do tego, aby zwrócić swój wzrok w kierunku umów B2B. Nadal dla wielu z nas najważniejsze jest w końcu to, ile z pensji zostaje „w kieszeni”. Współpraca w ramach B2B musi być jednak odpowiednio wcześniej przemyślana i skonsultowana pod względem prawnym i podatkowym. Nie rób tego pod wpływem nagłego impulsu. Zrozumiesz, że warto było ten temat przemyśleć i skonsultować z radcą prawnym gdy zapuka do Ciebie ZUS, urząd skarbowy czy PIP, bądź też gdy twoje relacje ze współpracownikiem się popsują (czego nie życzę!).

Potrzebujesz wsparcia prawnego? Skontaktuj się ze mną!

Doradzam w formie online oraz stacjonarnie w Katowicach. Prowadzę szkolenia w formie webinarów oraz szkoleń stacjonarnych. Reprezentuję Klientów przed sądami pracy w całej Polsce. Przeczytaj moje rekomendacje w zakładce MEDIA_o mnie_WYWIADY

Co o tym myślisz? dodaj swój komentarz!